środa, 26 listopada 2014

Golden Party - Pigment Inglot 24

Powłócząc nogami wracam po ciężkim dniu do ciepłego i spokojnego domu. Zdobywam niczym szczyt Mount Everestu schody, otwieram drzwi. W ciszy i zadumie zrzucam z siebie odzienie wierzchnię. Kieruje się do łazienki, patrzę w lustro, wzdycham..Zmywam makijaż i obmywam twarz zimną wodą znów patrzę w lustro. I co? Uśmiecham się bo wiem, że tam w drugim pokoju czeka na mnie. Oaza w której moje zmęczone ciało i umysł nabiera nowych sił witalnych. Świątynia snów i koszmarów. Chyba już wiecie co to jest. Moje łóżko. Biegnę szybciej od Usaina Bolta wzbijam się w powietrze i..ląduje na miękkim jak puch materacu łóżka. W myślach wołam nie ma siły, która mogłaby mnie ruszyć z tego raju. Jaaasne. Byłoby zbyt pięknie gdyby to marzenie mogło się ziścić. Na komodzie leży niewinnie, nowo nabyty pigment. Patrzę na niego. Wydaje mi się, że on patrzy na mnie. Udaje, że nie widzę. Zerkam ukradkiem no i cały mój relaks poszedł się paść. Bum! Trafiła mnie ta cholerna strzała chęci tworzenia. Niech będzie. Szybko, szybko. Pędzle! Palety! Pigment się sypie, pędzle latają. Króciutka wiązanka przekleństw podczas przyklejania rzęsisk. Skończyłam. Uff. Czuje spełnienie. Ale zapomniałam. Jeszcze w moim jakże bogatym ekwipunku fotografa nie pojawił się statyw do lampy. Trudno.
 - Kochany braciszku opłaciłam uczciwie kolejną usługę trzymania lampy 1,5l dawką Coca Coli i średnią paczką chipsów, czas wykonać obiecaną usługę.
 - Nie mogłabyś normalnie użyć statywu? 
- Posądzasz mnie o normalność, nie będę tolerowała tego typu obelg. Chodź. 
 Tak o to powstał ten ciemny makijaż, który spokojnie sprawdzi się na imprezie andrzejkowej lub na sylwestrze. Enjoy.


czwartek, 20 listopada 2014

NOWOŚCI KOSMETYCZNE - Lime Crime, Inglot, Maybelline, L'oreal

Człowiek sobie obiecuję. Będę oszczędzać. Nie będę kupować niepotrzebnych kosmetyków. Ba! Nawet znajomym każe nie dopuszczać się na zbyt bliską odległość od stanowisk z pięknie wyłożonymi wabikami. I gdy wydaje się, że wszystkie pokusy zostały pokonane niczego niepodejrzewająca ofiara włącza telewizor lub komputer. A tam co? Posty z ogromnymi zakupami z promocji Rossmanowskiej a z telewizora słychać ciągłe reklamy zachęcające do przekroczenia progu tego sklepu i ulegnięciu pokusie zakupienia w jakże okazyjnej cenie paru kosmetyków. Wydawać by się mogło, że ofiara ze słabą siłą woli da się oszołomić i w obłędzie popędzi do najbliższej drogerii i wykupi cały asortyment a tu niespodzianka. Owszem po pewnym czasie udaję się do drogeryjnej pułapki ale ze stoickim spokojem wybieram tylko kosmetyki z listy udaję się do kasy i po zobaczeniu rachunku nie dostaję zawału serca. Sukces. Z podniesioną głową kieruję się w stronę wyjścia z konsumenckiego piekła i po drodze mijam zakazany owoc.  Inglot. Weszłam. No przecież tylko na chwilkę, tylko pooglądam. Jasne. Czas na spowiedź.


piątek, 14 listopada 2014

Red Riding Hood

Czerwony kapturek niesie koszyk z lekarstwami dla chorej babci.
  Musi sama przejść przez ciemny las.
Nie wie, że w wśród cieni drzew  poluje zły wilk. Tylko czy tym razem to wilk nie powinien się bać?

red riding hood make-up, czerwony kapturek, ever after high, ever after high make-up, cerise hood, cerise hood make-up,

poniedziałek, 10 listopada 2014

Dark Side

Hej! Jeżeli ktoś przeglądnąłby moje ubrania od razu by zauważył, że czarny to zdecydowanie mój ulubiony kolor. Coś w tym chyba jest. Gdybym mogła, chodziłabym tylko w czerni. Jednak żeby nie wyglądać jak parodia Lorda Vadera, muszę chociaż jeden element mieć w jakimś jaśniejszym kolorze (szary tak bardzo kolorowy). Po prostu najlepiej czuję się w ciemnych barwach i makijaż jest najczęstszym kolorowym akcentem w moim wyglądzie. Jako, że głównie właśnie kolorowe makijaże dominowały ostatnio na blogu, postanowiłam stworzyć mocniejszą i ciemniejszą propozycje :D

wtorek, 4 listopada 2014

Art Time #2

Każdy z nas ma swój własny sposób na całkowite odcięcie się. Zanurzenie się w ocean własnych myśli, marzeń i pragnień. Jest to moment gdy przenosimy się do wykreowanych przez nas światów. Ja do swojego przenoszę się za pomocą tworzenia na papierze. Rysując, malując przelewam swoje emocje, pomysły na kartkę. Porządkuje w ten sposób moją wewnętrzna rzeczywistość.  Bohaterów, zwierzęta, budynki. Każdy z tych elementów nie powstał przypadkiem. Za każdym z tych ogniw kryje się jakaś historia.
 Nie uważam się za artystkę. O nie do artysty to mi daaleko. Jednak kocham wszystkie swoje "dzieci" i uśmiecham się za każdym razem gdy przeglądam stare szkice i porównuje z nowymi i widzę jak dana  postać się rozwinęła i "dorosła".