poniedziałek, 22 grudnia 2014

MAC ELECTRIC COOL EYESHADOW PURE FLASH!

Ojoj chyba trochę mnie tu nie było. No ale cóż nie można mi się dziwić. Na dworze panuje nadal aura idealna do prowadzenia stylu życia leniuchusa, który zresztą w ostatnim poście Wam opisałam (ciekawe kto przeczytał). Chociaż ostatnio udało się domownikom zachęcić mnie do paru wyjść poza obręb mojego legowiska. No ale to było parę wyjątków od reguły. Plaga lenistwa ostatecznego  dosięgnęła nawet ranne przygotowywanie się do wyjścia do ludzi. Cienie do powiek ze smutkiem patrzą gdy sięgam do kuferka  tylko po tusz do rzęs i cienie do brwi. Moje kolorowe biedactwa... Chociaż jest taki jeden szczęśliwiec, który prawie codziennie może się cieszyć moją uwagą. I dzisiaj właśnie chce wam pokazać tego wybrańca.

I tym wybrańcem jest kremowy cień Pure flash!, który jest dzieckiem MAC z kolekcji Novel Romance. Trafił on w moje kucykowe kopytka we wrześniu i od tego czasu był używany baaardzo często. Prawie codziennie. Był przetestowany w wieelu różnych ekstremalnych warunkach. Możecie mi wierzyć, że nie miał lekko.


niedziela, 7 grudnia 2014

Silver shine - Inglot 72

Osoba żaka kojarzy nam się z imprezowym trybem życia i magiczną umiejętnością pogodzenia tego z przyswojeniem ogromnej ilości wiedzy przez szare komórki. I owszem jest w tym całkiem sporo prawdy. Student ma tajemnicze moce, które pozwalają na wchłonięcie wiedzy nawet o 2 w nocy dzień po niesamowitej imprezie. Znam takich bohaterów. Jednak ja jestem z innego gatunku zwanym leniuchus nic się nie chciejus. Na moje moce ogromny wpływ mają czynniki pogodowe. Co za tym idzie? Wstaję, patrzę w stronę okna. Ciemno, zimno, mokro. Chwytam niezawodny artefakt mocy leniuchusa. Idę do salonu, w me ręce wpadają berła do kontroli diabelskiego urządzenia do wyświetlania ruchomych i omamiających obrazków zwanego telewizorem. Siadam na kanapie i owijam się swoim różowym, mięciutkim artefaktem zwanym kocem. Rodzicielka spogląda na mnie badawczym wzrokiem i zadaje pytanie, które w taki dzień nie powinno paść.
- Kocykowy stworze czy masz zamiar dzisiaj wyjść  poza mury tego domostwa?
- Wrrrrrr...- puszczam spojrzenie, które wyraża niczym Rafaello więcej niż tysiąc słów.
- Niech będzie, zezwalam Ci stworze na przebywanie na moim terenie za oddanie mi symbolu władzy w tym domu.
Posłusznie choć z lekkim ociąganiem się oddaje piloty i oglądam z królową zamku "Keeping up with the Kardashians" stwierdzając przy okazji, że moje 4 litery na szczęście nie są aż tak duże (jeszcze)  jak u słynnych sióstr.

Co do makijażu. W ostatnim poście pojawiła się propozycją makijażu sylwestrowego z całkiem sporą ilością błysku *sparkle sparkle*. Natomiast ta wersja będzie idealna dla Pań, które też chcą być lajk a dajmonds in de skaj w wersji minimalistycznej.



makijaż na sylwestra, makijaż wieczorowy, srebrny eyeliner, inglot pigment 72, ardell demi whispies, blog makijażowy, sienia, colorful mad world,