środa, 25 lutego 2015

Graphic Blue Line - URODZINY BLOGA

Włączyłam. Wyświetliłam. I......(napięcie rośnie) szok. Bo o to tyryry wczoraj...MINĘŁY DWA LATA od pierwszego posta! Wowowow. Balony, konfetii, puff puff. MAGIC. Jak ten czas leci. Oczywiście są to dwa lata istnienia bloga, bo moje blogowanie jakby odliczyć przerwy jakie zaliczyłam to może byłby tego z rok. Ale ale wracając do tematu. Dwa lata zaczęły się także moje nieśmiałe podejścia w- jeśli można to tak nazwać - wizażu. I nieskromnie powiem (chwalipięta) zrobiłam ooooogromne postępy. Pokonałam drogę niczym 30 sekund do Marsa i z powrotem. Zresztą sami oceńcie. Pierwszy post nosi ambitny i poetycki tytuł niczym wiersze polskich wieszczów "blue line" łohoh. Zrobiłam więc graficzną re-edycje tego jakże bjutiful luku (jakże światowe i szafiarskie określenie).

makijaż graficzny

wtorek, 17 lutego 2015

Purple Sparkle - Kolorowe Smoky Eye

Herbata? Jest. Kocyk? Jest. Laptop? Jest. Ekwipunek do oglądania serialu kompletny. Zanim jednak rozpocznie się maraton historii, które raduje moje serce-obowiązkowy przegląd co ciekawego dzieje się na facebook'u. Nie raz jest to źródło niezłych komedii, przelewane są tam wirtualne łzy i krew. Czysta rozrywka. No i kobieca społeczność mnie nie zawiodła. Scrolluje w dół, dół, dół. Bam! A co to? Wyniki z MaxiKarnawału. Uuuu wyczuwam sporą ilość lejącej się hektolitrami zazdrości i nienawiści. Zobaczyłam, poczytałam i stwierdzam. To co się tam rozegrało to było lepsze niż nie jedna telenowela. Szkoda, że nie miałam popcornu...Taka szkoda. Moje jednorożcowe serduszko zaczęło trochę już wątpić w to, co widzi. Na szczęście pojawiły się jednostki, które przywróciły mi wiarę w ludzi. Okey doki loki, teraz może trochę o makijażu. Od jakiegoś tygodnia na mojej facjatce nie zawitał żaden kosmetyk kolorowy. Kryzys twórczy, kryzys. Cienie wraz z pędzlami zaczęły po cichu zakładać związek zawodowy protestujący wobec braku pracy. By zapobiec ewentualnym zamieszkom i strajkom na mojej komodzie, poszłam na ugodę i coś "zmalowałam" z pomocą zaniedbanych pracowników (słowo w cudzysłowie jest ulubieńcem śmiechów mojej rodziny, a przyda im się jego mała dawka ). Mamy tu trochę kolorów i błysku czyli wszystko to, co tygryski lubią najbardziej.

kolorowe smoky eye

poniedziałek, 9 lutego 2015

Cut Crease Make-up - Makijaż Walentynkowy

Dzisiaj krótko. Mój mózg cierpi na wyraźny niedobór tęczy i jednorożców, co skutkuje zmniejszeniem jakiejkolwiek aktywności fizycznej i umysłowej. Sen i łóżko to dwie rzeczy, który teraz pragnę bardziej niż czekolady (stan krytyczny). Tak przy okazji, wiecie co się zbliża? To jest już tuż tuż. Dosłownie za rogiem. Czujecie ich oddech na szyi? Coraz śmielej atakują nas z lodówki, telewizora gazety czy komputera. Są dosłownie wszędzie! Walentynki..Ach jakie to romantyczne święto. Amorki, serduszka och ach miiiłość rooośnie wokóół nas (śpiewajcie to w głowie wraz z muzyką z Króla Lwa). Planuje ten "magiczny" dzień spędzić jakże romantycznie z dobrą komedią lub z nowymi akwarelami. Idealny plan, nieprawdaż?

Pomimo moich ambitnych antysocjalnych planów na ten dzień, przygotowałam makijaż dla tych z Was, które planują spędzić to święto w bardziej towarzyski sposób. Podkreślone oko, to jest to! Usta bez koloru bo a) pewnie będziecie na kolacji i szminkę po prostu zjecie wraz z nią b) no wiadomo co się robi w walentynki (złowieszczy śmiech).


poniedziałek, 2 lutego 2015

NOWOŚCI KOSMETYCZNE- ZOEVA, MAC, LIME CRIME

Wracam do was znużona w pyłach kurzu z pola bitwy zwanej sesją. To jeszcze nie koniec tułaczki, ale jak na razie zapowiada się, że wrócę z tej walki z tarczą, a niżeli na tarczy. Moje cudowne rodzinne stado też odczuło skutki wzmożonego przyswajania wiedzy. Zaczęły znikać z tajnych szuflad w zastraszającym tempie produkty żywnościowe zawierające sporą ilość cukru. To był znak dla stada, że młoda samica jest w momencie ogromnego stresu i lepiej nie wchodzić jej w drogę, a nie daj Boże wejść na teren jej poczynań. Drukarka musiała się poczuć w tym miesiącu wyjątkowo kochana. Działała na okrągło i wesoło brzęczała podczas wypluwania z siebie notatek ostatniej nadziei podczas gdy ja się modliłam, żeby to przeurocze urządzenie z nadmiaru tych emocji nie zemdlało. Na szczęście kochana stanęła na wysokości zadania i wspierała mnie swą mocą przelewania treści z ekranu na papier. Moimi przyjaciółmi stały się małe, różnokolorowe niczym ogon pawia...zakreślacze. Nie jeden jednorożec mógłby śmiało pomylić me zapiski z tęczą i zacząć po nich patatajać. Nie raz miałam ochotę odlecieć na jednym z nich teatralnie rzucając wszystko za siebie. Ale mus to mus. Na dziś dość opowieści z egzaminów, ale to nie koniec. W następnym poście opowiem Wam jakże los lubi bawić się mną jak laleczką akurat wtedy, gdy ważą się losy mojej przyszłej edukacji. Ale to następnym razem.

Ok! Odstawiamy na bok wątek studencki i przechodzimy do kosmetyków i nie tylko, które trafiły do mojego ociekającego tęczą i jednorożcami królestwa. Są to cuda wyśnione, wymarzone, wymodlone i inne takie. Musiałam być wyjątkowo grzeczna w tym roku, bo dostałam te cuda w magicznym czasie świąt

zoeva pędzle, zoeva pink elements, zoeva zestawy pędzli, zoeva pędzle recencja, mac pędzel recenzja, mac 168, mac retro matte lipstick rouge a la levres, mac czerwona pomadka, recenzja mac retro matte lipstick, mac russian red, lime crime velvetine, lime crime black velvet, lime crime sklep online, sienia blog, colorful mad world, jednorożce