poniedziałek, 2 lutego 2015

NOWOŚCI KOSMETYCZNE- ZOEVA, MAC, LIME CRIME

Wracam do was znużona w pyłach kurzu z pola bitwy zwanej sesją. To jeszcze nie koniec tułaczki, ale jak na razie zapowiada się, że wrócę z tej walki z tarczą, a niżeli na tarczy. Moje cudowne rodzinne stado też odczuło skutki wzmożonego przyswajania wiedzy. Zaczęły znikać z tajnych szuflad w zastraszającym tempie produkty żywnościowe zawierające sporą ilość cukru. To był znak dla stada, że młoda samica jest w momencie ogromnego stresu i lepiej nie wchodzić jej w drogę, a nie daj Boże wejść na teren jej poczynań. Drukarka musiała się poczuć w tym miesiącu wyjątkowo kochana. Działała na okrągło i wesoło brzęczała podczas wypluwania z siebie notatek ostatniej nadziei podczas gdy ja się modliłam, żeby to przeurocze urządzenie z nadmiaru tych emocji nie zemdlało. Na szczęście kochana stanęła na wysokości zadania i wspierała mnie swą mocą przelewania treści z ekranu na papier. Moimi przyjaciółmi stały się małe, różnokolorowe niczym ogon pawia...zakreślacze. Nie jeden jednorożec mógłby śmiało pomylić me zapiski z tęczą i zacząć po nich patatajać. Nie raz miałam ochotę odlecieć na jednym z nich teatralnie rzucając wszystko za siebie. Ale mus to mus. Na dziś dość opowieści z egzaminów, ale to nie koniec. W następnym poście opowiem Wam jakże los lubi bawić się mną jak laleczką akurat wtedy, gdy ważą się losy mojej przyszłej edukacji. Ale to następnym razem.

Ok! Odstawiamy na bok wątek studencki i przechodzimy do kosmetyków i nie tylko, które trafiły do mojego ociekającego tęczą i jednorożcami królestwa. Są to cuda wyśnione, wymarzone, wymodlone i inne takie. Musiałam być wyjątkowo grzeczna w tym roku, bo dostałam te cuda w magicznym czasie świąt

zoeva pędzle, zoeva pink elements, zoeva zestawy pędzli, zoeva pędzle recencja, mac pędzel recenzja, mac 168, mac retro matte lipstick rouge a la levres, mac czerwona pomadka, recenzja mac retro matte lipstick, mac russian red, lime crime velvetine, lime crime black velvet, lime crime sklep online, sienia blog, colorful mad world, jednorożce

Zaczynamy z przytupem! Tarara o to pędzle Zoeva Pink Elements! Ile ja się o nich naczytałam, nasłuchałam, naoglądałam. Każdy blog i każdy kanał o nich trajkotał. Po cichutku sobie do nich wzdychałam. Mój skromny pluton pędzli potrzebował nowych członków, bo niektórzy z żołnierzy mieli zbliżony wiek do mojego. Wiadomo, pierwsi z nich byli porwani z armii samicy alfa i królowej domu. Ale to jest już zupełnie inna historia. Wracając do tematu, Znudzona przeglądając "fejsową" tablice zobaczyłam te różowe cuda. No i zaczęły się podchody do świętego mikołaja, że wyjątkowo w tym roku wiem co bym chciała pod choinkę. Zaoszczędziłam w sumie całkiem sporo roboty jego elfom, więc oboje wyciągnęliśmy z tego korzyści. No ale jak już dostałam te perełki w moje magiczne kopytka, stwierdziłam "zobaczymy czy te wszystkie ochy i achy są uzasadnione". No i no i no i.. no i są SUPER! Pędzle Hakuro, Maestro, itp mogą się przy nich tylko grzecznie schować. Są niesamowicie mięciutkie i tak się nimi przyjemnie mizia. Po prostu omom. Od razu mam lepszy humor podczas rannego malowania. Pink power to jest to, mówię Wam. Są to wrażenia po miesiącu używania pełną recenzje wystawie po dłuższym czasie ale coś czuje, że moje podeście do nich się nie zmieni.


W ostatnich nowościach pokazywałam Wam puder do konturowania z Inglota. Produkt super, tylko moje narzędzie do jego nakładania już niekoniecznie. Pędzel z Hakuro tworzył mi nim niezbyt estetyczne plamy. Nosz nie wiedziałam jakim cudem to możliwe przy takim kolorze i wkurzona musiałam rozcierać produkt dwoma pędzlami. W życiu nie chciałabym wyjść z domu z polikami wyglądającymi jakby bronzer był nakładany szerokim pędzlem malarskim. O nie nie nie nie. Moje narzekania na tego cosia wysłuchała moja cudowna, non stop teraz ucząca się przyjaciółka. Skubana potrafi nieźle wyłapywać istotne informacje z całej tej mojej paplaniny i wszystko pięknie razem poskładać. I patrzcie co mi sprezentowała! Musi mnie chyba bardzo kochać. I to bardzo, bardzo bardzo zresztą tak jak ja ją. A ten o to okaz ma numer 168 i pochodzi z sławnej firmy MAC. I powiem szczerze, że używanie go to czysta przyjemność. Jest taki mięciutki, puchaty jak chmurka z waty cukrowej (ah te moje wyszukane porównania). Na chwile obecną bardzo się lubimy i mam nadzieje, że nasza współpraca będzie owocna.


Lecimy dalej! Jeżeli chodzi o szminki to jestem fanką wszelakich o matowym wykończeniu. Nie lubiłam, nie lubię i nie polubię błyszczyków. Klei się to i błyszczy jak...użyłabym odpowiedniego porównania ale byłoby ono trochę niecenzuralne więc pozostawiam tu pole do popisu waszej wyobraźni. I tak o to przyjaciółka, o której była mowa wyżej postanowiła mnie porozpieszczać już do granic możliwości (nie bez powodu dostała miano mamy a ja jej córci). I tak o to z dumą noszę dosyć często tą piękną, matową czerwień na swych usteczkach. Nie dość, że ma piękny odcień to do tego jest naprawdę trwała. Czyli jak Sienia mistrz zapominalstwa zapomni wziąć ze sobą szminkę na uczelnie to nie będzie się musiała obawiać estetycznej tragedii.



Ostatnia co nie oznacza, że najgorsza jest szminka Black Velvet w płynie z Lime Crime! W nie byle jakim kolorze bo czaaarnym. Ojejej, jaki to okropny i mroczny kolor. Tylko wcielenie zła mogłoby się tym malować! Co to będzie, co to będzie. Hm wydaje mi się, że do demonicznego uosobienia wszelkich nieszczęść mi daleko, ale kto wie. Kocham tą szminkę za jej formułę i kolor! I ta trwałość jak marzenie. Wyszłam w niej już nie raz do ludzi i czuje się w niej świetnie. Z nią mogę spokojnie podbijać świat na czele mej armii różowych jednorożców. Podziwiać już mogliście ją w poprzednim makijażu :)



Na dzisiaj to tyle! Skusiłybyście się na któreś z tych cacuszek? Dajcie znać w komentarzach :)
FACEBOOK|INSTAGRAM

11 komentarzy:

  1. Pędzelki z Zoevy mi się marzą od dawna, a te różowe to już wgl!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pędzle Zoeva są rewelacyjne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pędzle Zoeva i ta czarna szminka.. mniam mniam, tylko cena pewnie pozbędzie mnie marzeń. Ps. Kocham Twoje kolorowe posty z tymi jwyszukanymi porównaniami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje i ciesze się, że moje tęczowe opowieści Ci się podobają :D

      Usuń
  4. Ciekawa jestem tej pomadki Lime Crime!! Czemu nie maźnęłaś nią na szybko ręki i nie pokazłaś..? ;) Ciekowość mnie zżera - jak ona się prezentuje..? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poście jest napisane, że pomadka została pokazana w poprzednim poście :)

      Usuń
  5. Oj ta szminka tez za mną chodzi!

    OdpowiedzUsuń
  6. Love the haul <3

    Just got my first Zoeva palette <3

    Maybe following? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na pędzle z serii Rose Golden vol.2 w szczególności na set do oczu! Aczkolwiek ciągle się zastanawiam czy aby ta kolorystyka najbardziej mnie usatysfakcjonuje :-)

    OdpowiedzUsuń